Początki mojej choroby

Moja depresja została ujawniona obcym osobom, ujrzała światło dzienne. Porównując mój stan psychiczny do ślimaka schowanego w skorupce to byłam na etapie ” wystawienia rogów „.

Piszę depresja choć tamtego dnia jeszcze mojego stanu tak bezpośrednio bym nie nazwała.
Od psychiatry dostałam lekarstwa a na rozmowy przychodziłam do przydzielonej mi terapeutki dr Thu. Koszty tych spotkań były całkowicie pokrywane z rodzinnego ubezpieczenia.

Opowiadałam jej moją historię, wypłakiwałam się i troszkę lżejsza wracałam do domu.

Początki mojej choroby wspominam jako bardzo przykre.

Wyobraźcie sobie, że jestem w domu, bezpieczna z moim czujnym pieskiem Molly i raptem czuję ogromny niepokój i ucisk w klatce piersiowej, bez żadnych okoliczności. Nic tylko umieram. Wsiadam do auta i jadę do szpitala na ostry dyżur. Z moimi objawami natychmiast jestem kierowana na ekg serca i rentgen klatki piersiowej i oczywiście analizy krwi. Leżę na sali jednoosobowej i już postawiłam sobie diagnozę- mam zawał serca ! Dziwne trochę ponieważ nie znam żadnej kobiety,która miałaby zawał,hm…
Ponadto może przeżyję, jestem świadoma i czuję, że jeszcze mam czas na ostatnie życiowe decyzje.
Po około godzinie przychodzi Pani doktor i mówi, że moje wyniki są bardzo dobre i abym rozważyła poradę psychiatryczną.
Powiedziałam jej wówczas o cyklicznych spotkaniach i z psychiatrą i z terapeutą oraz, że biorę leki na depresje.

Podsumowując, moje objawy były wynikiem depresji a tabletki, które brałam pomagają wyciszyć się i uspokoić swój system nerwowy dopiero po pewnym czasie ich stosowania. Chorobie tej zaczęłam przypisywać również moje inne fizyczne cierpienia w tym półpasiec.

Od czasu tamtego incydentu i rachunku na około $2,500 za godzinny pobyt na ostrym dyżurze ( pomimo posiadanego ubezpieczenia ) podobnych epizodów miałam jeszcze kilka ale już wiedziałam co mi dolega.
Koszmarnym przeżyciem również były ataki paniki, które bez racjonalnego powodu mnie ogarniały. Wyobraź sobie,że nagle zaczynasz się czegoś bać, nie wiesz czego ale się boisz. Zaczynasz się pocić a twoje serce wali jak dzwon. Boisz się podejść do okna, drzwi, nawet pod kołdrą nie czujesz się bezpiecznie. Tak bywało.
Ok, nie ma wyjścia, dość tego!

Wtedy zaczęłam zastanawiać się nad terapią grupową, którą przy każdym spotkaniu moja doktor mi delikatnie sugerowała. Taka terapia kojarzyła mi się ze spotkaniami grupy AA dlatego z grzecznym uśmiechem skutecznie odmawiałam. I co, wejdę na sale i powiem ” Hello – mam na imię Margaret …..
Na marginesie to szanuje anonimowych alkoholików, ich życiem zawładnął alkohol a moim negatywne myśli.
Dziś uważam, że takie spotkania dają same benefity uczestnikom.
image

Pytanie na marginesie,
Jakie objawy Wam towarzyszą w depresji,psychiczne lub fizyczne?

Napisano w Kartka z pamiętnika Tagi: , , , ,
2 comments on “Początki mojej choroby
  1. Marzena napisał(a):

    Czy depresja ma objawy fizyczne? Wydaje się, że to choroba głowy?
    Czy zmęczenie, niechęć do wszystkiego to jest objaw depresji? Mam na mysli okropne zmęczenie, takie że musisz się położyć. Rano nie możesz wstać bo wszystko wydaje się okropne. Każdy nawet mały problem urasta do tragedii. Po paru dniach wszystko wraca do normy. Może to jednak nie jest depresja?

  2. Małgorzata napisał(a):

    Witam Marzena
    Dziękuję za odwiedzenie strony i za Twoje pytanie.
    Depresja może mieć objawy fizyczne. Brak energii, totalne zmęczenie i apatia bardzo często towarzyszą tej chorobie. Ja na początku choroby odczuwałam bóle kręgosłupa,napięcie mięśni, a brak energii towarzyszy mi do dzis. W depresji jest tzw. Up and down. Ostatnio miałam down, remisję choroby i dwa tygodnie nie wychodziłam z domu. Znam te małe problemy, które my chorzy często wyolbrzymiamy. Ja ostatnio dostałam list z Urzędu Skarbowego,zanim otworzyłam kopertę, a trwało to dość długo to już byłam pewna, ze coś narozrabiałam. Od razu negatywne myśli i juz widzę obraz kontroli skarbowej, panika, strach, kołatanie serca. Otwieram kopertę i czytam ” proszę o uzupełnienie danych itd ” . Negatywne, katastroficzne myśli, wyolbrzymianie małych problemów to typowy obraz depresji. Piszesz ” po kilku dniach wszystko wraca do normy ” więc to może nie być depresja lecz stres spowodowany okolicznościami w pracy lub w domu itd. Ja w czasie psychoterapii dowiedziałam się, że epizod depresyjny to minimum dwa tygodnie. Ale wiesz, każdy przypadek może być inny. Rownież takie wahania nastroju mogą doprowadzić do depresji. Co ja bym zrobiła na Twoim miejscu ? Porozmawiałbym z lekarzem pierwszego kontaktu i poprosiła o skierowanie na badania z krwi i z moczu min. badanie hormonów. Mam nadzieję, ze choć trochę Ci pomogłam.
    Odezwij się proszę za jakiś czas i powiedz jak sie czujesz.
    Moja pani grafik przygotowuje aktualnie dość ciekawe według mnie rysunki pokazujące jak te nasze myśli oddziałowują na naszą psychikę. Zapraszam do śledzenia bloga.
    Życzę zdrowia i optymizmu Marzenko !
    Pozdrawiam,Małgorzata

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*