List od D

Historia D

Historia D

 

Witam!

Z tej strony D. Mam 23 lata, zdiagnozowano u mnie zaburzenia osobowości, depresje.

Chodziłem na terapię dzienną 3 miesiące, która w zasadzie nic mi nie dała, leczyłem się psychiatrycznie 2 lata, byłem w psychiatryku 1 dzień bo się wypisałem na własne żądanie następnego dnia, po próbach samobójczych, przepłakanych latach, spędzonych w samotności w pokoju który bardziej przypomina strych zmieniam strategię. Hah a to Ci k……nowość.

Wstęp.

Tak jak wspomniałem wyżej, ostatnie miesiące spędziłem w łóżku, wychodząc jedynie tylko po to by coś zjeść i skorzystać z toalety. Ile to trwa? trwało? 3-4 miesiące. To jest (chore), co choroba potrafi zrobić z człowiekiem albo człowiek z człowiekiem?

Każdego dnia zbierałem w sobie siłę by zakończyć to cierpnie ale nigdy nie miałem odwagi by to zrobić skutecznie a wiecie dlaczego?

Bo zawszę miałem tą nadzieję, czułem, czuję, że mogę fajnie i z uśmiechem na ustach żyć :rolleyes: i dlatego jest ten dziennik, mam nadzieję że w przyszłości żywy dowód na to, że można wyjść z depresji czy innych zaburzeń (no i przy okazji jak by ktoś chciał to wydać :lol:)

Choroba?

Zrezygnowałem z życia – nie mam pracy, kolegów, wartości ale za to jestem przystojny i inteligentny (lubię się pocieszać :P)

W tym momencie jestem jak to powiedział papież Franciszek 23 letnim emerytem, wrakiem człowieka. Schudłem 12 kilo, oczy spuchnięte, podkrążone, wyraz twarzy jak by uśmiech nie gościł na niej od setek lat.

Mam problemy z wyjściem z domu, nawiązywaniem relacji, utrzymywaniem ich. Wiem jak to jest gdy chce się umrzeć, jaki boli uśmiech, jak próbujesz się dopasować ale nie potrafisz, jak ranisz sie zewnętrznie by zabić wewnętrzny ból.

Jestem agresywny w stosunku do rodziny przez co nie utrzymujemy ze sobą kontaktów (dalsza rodzina i bliższa) mimo, że mieszkam z rodzicami. Często tnę sobie ręce – po to by wyładować napięcie agresje na sobie a nie na innych. Wychodzę z założenia – siebie możesz zabić (skrzywdzić) ale innych przy tym nie zabijaj. Nie potrafię utrzymać pracy dłużej niż 2 dni, właśnie przez zaburzenia osobowości.

Wiem, że rodzice chcą mnie zamknąć w psychiatryku i to, że podjęli pewne kroki by mnie ubezwłasnowolnić. Jest taka możliwość i pragnę z całego serca przyjść na rozprawę jako osoba funkcjonująca. Chyba, że się nie uda to będę zdawał relacje na bieżąco z psychiatryka :angry: 😆 😆 https://www.youtube….6dGqLyUTtg&t=0s

Nie chcę pomocy z zewnątrz, już w nią nie wierze. Nie wierzę w lekarzy, w terapie. Tym razem spróbuje sam.

Dostateczność

Sława czy życie – które z nich jest wam droższe? Życie czy bogactwo – które z nich wybierzecie? Skup się na życiu i zapomnij o innych rzeczach. Skup się na nich, a stracisz życie. Które z wymienionych wyżej przynosi większy smutek i ból?

Stąd widzimy, że człowiek pragnący sławy odrzuca to, co najwspanialsze. Kto kocha bogactwo odrzuca prawdziwy skarb. Kto osiągnął spełnienie nie obawia się wstydu. Kto wie, kiedy się zatrzymać nie poniesie klęski. Wolny od niebezpieczeństw, długo będzie żył.

Jedynie przez zaakceptowanie choroby można wyzdrowieć.

…………Dziś mnie wypuścili 20.10.2016 (zapraszam niżej) i

jestem bardzo zmęczony, napiszę jeszcze drugą część o diagnozie, badaniach, moich przemyśleniach, ogólne podsumowanie i planach.

Wszystko jest dosyć chaotycznie napisane ale ciężko mi zebrać myśli. Zresztą miałem bardzo duże zmiany nastrojów, byłem otu miony lekami i do tego mam wymówki B) Imiona zostały zmienione.

1. Terapia
10/11/16

We wtorek skupiłem się cały dzień na pracy, zrobiłem porządek w pokoju, pograbiłem liście na ogrodzie, wyczyściłem piec, naniosłem węgla a kominek zrobiłem na błysk.

Dużo myślałem o tym co powinienem zrobić i w jaki sposób. Zacząłem szukać pracy i zadzwoniła pani tego samego dnia. Jutro mam rozmowę i zobaczymy co z tego wyjdzie, dodam, że jest to praca za granicą.

Był to pierwszy dzień od dłuższego czasu kiedy na mej twarzy zagościł uśmiech. Po raz pierwszy od miesięcy zacząłem myśleć 🙂 Umysł odpoczął, zapomniał o bólu. Nie miał czasu na zamartwianie się. Naszła mnie pewna myśl z pobytu na terapii a tego co właśnie pisze.

Wiecie jak taka terapia wygląda? Każda minuta jest wypełniona jakimś zadaniem, często również na powietrzu. Zajęcia artystyczne, gimnastyka, zajęcia integracyjne, taniec, zawody, rozmowy na różne tematy.

Tam nie dają czasu na rozmowę o strasznych przeżyciach. Psychiatrzy mówią na to terapia zajęciowa na której byłem 2miesiące, na terapii grupowej miesiąc i z obserwacji zauważyłem, że ludzie po terapii grupowej wracają bardzo szybko do stanu z przed, bardzo wyczerpująca, stresująca, ciężka aczkolwiek co do skuteczności mogę się mylić – dla mnie to g…..może dlatego, że byłem najmłodszy w grupie i nie rozumiałem problemów starszych osób.)

Jak to powiedział Milton John – „Sam tylko umysł samą swoją siłą może uczynić niebo z piekła i piekło z nieba”

2. Wyjście?

Problem pojawia się w momencie gdy jesteś sam, nie masz rodziny, przyjaciół, kobiety czy nawet chomika.

Dla mnie jest to koszmar ponieważ tak naprawdę nie mam gdzie się udać, nie mam zielonego pojęcia gdzie wyjść. Od zawsze miałem problem ze spędzaniem czasu albo od momentu kiedy dostałem komputer. Podejrzewam, że mogę być uzależniony. Uciekam w gry komputerowe, bo jest to coś co pozwala zapomnieć – ale czy to pomaga? Nie, to nie żadna terapia o której pisałem wyżej, to je….ne zatracenie się.

Wkurza mnie również to, że matka schowała mi kluczyki od samochodu argumentując to -pierwsze się wyleczysz, później będziesz szukać pracy, ok rozumiem tylko jest taki problem, że na leczenie mnie nie stać a na szpital się nie zgodzę. Koło się zamyka.

3. Dół skurwiel.

Źle się czuje, my

pukanie.

Panie D, proszę otworzyć policja.

Część1

TEMAT: PSYCHIATRYK

Spis treści
1. Zabrali mnie
2. WTF??!!
3. Gorszy nastrój
4. Kompani
5. PSYCHOOL

1. Zabrali mnie
(11.10.2016, 11:40)

Wczoraj wieczorem do drzwi mojego pokoju zapukała policja wraz z pogotowiem ratunkowym, zgłoszenie wpłynęło od mojej mamy która twierdzi, że jestem agresywny i niebezpieczny.

Zdziwienie służb mundurowych było nieco śmieszne gdy zamiast seryjnego mordercy i ćpuna zobaczyli przerażonego mnie B) . Byłem przestraszony, wiedziałem, że mnie zabiorą. Wstyd przed sąsiadami, rodziną a wszystko dlatego, że ktoś chcę Cię zamknąć. Jak to się mówi po trupach do celu. Nie miałem ochoty nawet z nimi dyskutować z tego względu, że to ja miałem stany depresyjne i jakieś tam epizody z psychiatrami itp.

Ogólnie jest to dla mnie dziwne, że po zwykłej kłótni mają możliwość zamknięcia Cię na 10 dni. Zostałem przyjęty na oddział do obserwacji. Miałem dwie możliwości – wyrazić zgodę albo sąd. Dwie możliwości ale tylko jedna słuszna. Zgodziłem się na 10 dni i jeżeli wszystko będzie okej zostanę wypuszczony. Kłótnia poszła o kluczyki, ale nie uważam by była tam agresja a tym bardziej groźby.

2. WTF??!!
(11.10.2016, 15:50)

Nie wiem czy oglądaliście taki film „Przerwana lekcja muzyki” (przy okazji gorąco polecam) – mam wrażenie, że to ja jestem bohaterem filmu taka właśnie suzzana (https://www.youtube….h?v=qSmMvvuonWw), siedzę i nie do końca wiem co się ze mną dzieje albo nie tyle co ze mną a co wokół mnie. Dopiero teraz mogę powiedzieć co to znaczy psychiatryk.

Godzinę temu po korytarzu gonił 50 letni facio z ku……na wierzchu. Poważnie gonił na golasa!! siedzę i nie wierze. Swoją drogą miał dziwnie małego xd później rozmowa z pacjentem, która wyglądała mniej więcej tak:

Misio: Co będziesz pisać? po co ci kartki?
Ja: A z nudów, piszę do siebie
Misio: Jesteś malarzem? pisarzem? poetą?
Ja: Znak negujący
Misio: będziesz pisać pewnie rozprawkę albo list do dziewczyny co nie?
Ja: A czemu wypytujesz?
Misio: Bo jestem sędzią, no wiesz zbieram informacje, wypytuje się o wszystko żeby móc wydać sprawiedliwy wyrok
Ja: Ale mnie nie będziesz skazywać co nie?
Misio: Nie, to taka moja fanaberia jak twoje pisanie do siebie

WTF? mózg rozj……ny.  Od razu mówię, że na żywo to było dosyć śmieszne i zabawne 😆

W tym momencie czekam na lekarzy przy akompaniamencie pacjenta, który śpiewa na zmianę ave Maria i piosenki religijne na cały oddział :wacko:

3. Gorszy nastrój
(12.10.2016, 22:10)

Źle się czuję, mam pewne obawy, że moje życie po tym co tutaj zobaczyłem nie wróci do normy „psychicznej”. Mam ochotę krzyczeć, wziąć żyletkę i pociąć sobie rękę, wywalić komuś w pysk ale wtedy zdechnę tu jak pies, przywiążą do łóżka i zamkną na 2 miesiące. Boje się tego co będzie dalej, jakie będą wyniki i jakie mają plany w stosunku do mnie.

Ten dzień to koszmar, to miejsce to koszmar. W takim syfie jak tu człowiek zaczyna dostrzegać rzeczy takie jak zwykła szklanka, woda czy świeże powietrze. (wszystkie kubki talerze plastikowe, wszystkie sznurówki paski trzeba oddać, chleb smarujesz łyżką a długopis trzeba ukrywać jak pistolet). Zły jestem bo jeszcze wczoraj byłem wolny a nie potrafiłem tego wykorzystać.

https://www.youtube….h?v=5vBGOrI6yBk

 

(13.10.2016, 16:50)

Jestem słaby, od dwóch dni praktycznie nic nie jadłem. Szpitalne żarcie jest do dupy. Brak mi sił by wstać. Wczoraj wieczorem dostałem relanium i hydroksyzyne? coś takiego. Cały czas proszę o leki mimo, że ich nie potrzebuje. Chce przespać te 10 dni. Doba trwa wieczność. Nie ma mnie kto odwiedzić i czuję się bardzo samotnie.

4. Kompani
(15.10.2016, 08:30)

Wczoraj zabrali mi staruszka na górę (inny oddział) bo były przyjęcia i nie było wyboru. Wkurzyłem się bo nie miałem pojęcia kogo dostanę a moja chora wyobraźnia podsuwała mi osoby z patologi. Franek 38 lat, facet dosyć zmęczony życiem – można to było zobaczyć po jego sylwetce i smutnej twarzy. Trząsł się, był przerażony jak większość z nas po próbie samobójczej.

Polubiłem go bo rzucił tekstem „ty przynajmniej wyglądasz na normalnego” a później wieczorem „a jak twoja kondyncja, masz problemy z małym?” :wub: Z początku nie zajarzyłem o co chodzi i pomyślałem sobie, że wcale małego nie mam haha, Andrzej zaczął się śmiać ze mną i tak przez całą noc w końcu dostaliśmy zjebe i poszliśmy spać.

Andrzej to spoko gość, dziele z nim sale od samego początku. Ma dziwne zachowania np. często krzyczy „kici kici miau miau” albo wyje jak wilk <_< no i różne takie ale podejrzewam, że z samotności bo ostatnie lata spędził w więzieniu. Zwraca się do mnie małolat, dba o mnie i powtarza, żebym się nie przejmował, że wszystko będzie dobrze. Ostatnimi czasy ciągle śpi bo powiedział, że spali szpital to go faszerują lekami jak tylko się da. Zresztą robi wszystko by tu zostać (ma do odsiadki 1.5 roku więc woli ten czas spędzić w psychiatryku).

Zajebisty gość nie godny naśladowania o bardzo twardych więziennych zasadach (braterskich). Nigdy nic od niego nie chciałem a daje mi wszystko począwszy od herbaty po fajki 🙂

5. PSYCHOOL
(18.10.2016, 14:40)

Frankowi dzisiaj odwaliło  totalnie, siedzimy gadamy śmiejemy się – spoglądam na franka, cały czerwony? siny? oczy jak by miały mu wyskoczyć. Wziął kołdre, zawinął sobie obok szyi i chciał się udusić. Podejrzewam, że i tak by mu się nie udało ale fakt faktem, że się przestraszyłem. Wylądował na korytarzu obok dyżurki wraz z łóżkiem 😀

Muzyka na dziś:
https://www.youtube….h?v=ac493rP4HKo
https://www.youtube….h?v=jxrorclF18Y
https://www.youtube….-3JP5IE&index=8
https://www.youtube….h?v=lrCTU8HVUDM
https://www.youtube….h?v=Zi7OXmTmgGg

 

Część2

TEMAT: PSYCHIATRYK

Spis treści
1. Diagnoza
2. Wypis/leki
3. Podsumowanie
1. Diagnoza

(15.10.2016)
Przeprowadziłem dziś rozmowę z psycholog. Starsza babka, widać, że twardo stąpająca po ziemi z ogromnym doświadczeniem. Rozgryzła mnie po 5 minutach bo nie byłem z nią do końca szczery ponieważ chciałem opuścić szpital jak najszybciej ;P

Poinformowała mnie o diagnozie to znaczy NIE JESTEM CHORY i nie przejawiam żadnych chorób psychicznych. Co ciekawe moim problemem jeżeli chodzi o sytuację życiową jestem ja, winiłem wszystkich dookoła za moją sytuacją życiową a okazało się, że wszystkiemu winny jestem ja.

Zrobiłem test mmpi-2 i z niego wychodzi, że wszystko jest w normie. Aczkolwiek psycholog powiedziała, że z testu wynika, że mam problemy z relacjami międzyludzkimi a także, że wygląd fizyczny jest dla mnie bardzo ważny jak i sprawy związane z sexem :).

Ponad to chwiejny emocjonalnie, problemy z przeżywaniem, chwytaniem chwili. Bardzo trafnie zauważyła, że lubię stawiać warunki innym a w momencie gdy nie zostaną zrealizowane rezygnuje. Stąd problemy z utrzymaniem pracy i relacji z innymi 😉 jest nad czym pracować.

Wynik: Zaburzenia osobowości. Osobowość pasywno-agresywna.

Dla zainteresowanych. Na dole podaje źródło.
Cytat:

„Kto z nas nie spotkał się z nieuzasadnioną krytyką? I nie mówię tu o niezbyt przyjemnych zdaniach przekazywanych po prostu jako informacje, np.: „masz plamy z jedzenia na bluzce”, albo: „jestem zły za to, że spóźniłeś się na spotkanie i przez to nasz plan nie wypalił”. Mam raczej na myśli niesprawiedliwe i przekoloryzowane oceny, które w tych samych sytuacjach przybierają formę: „nie umiesz jeść jak człowiek”, „zawsze jak coś planujemy, to musisz to spieprzyć”.
W idealnym świecie powinniśmy przyznać nadawcy takiego komunikatu prawo do jego wygłoszenia, jednocześnie wyrażając w asertywny sposób, że się z tym nie zgadzamy, albo że jego opinia jest zbyt uogólniona. W prawdziwym świecie często jednak reagujemy emocjonalnie, gwałtownie – bo niełatwo zachować spokój, kiedy ktoś zarzuca nam coś, co prawdą nie jest. I na to tylko czeka nasz krytykant – dostajemy burę za to, że mieliśmy czelność zareagować i zaprotestować, albo za to, że nieuzasadniona krytyka wywołała w nas złość lub sprzeciw. Przecież skoro tak robimy, to najwyraźniej jesteśmy przewrażliwieni, a w ogóle to nie znamy się na żartach!Takie zapędzanie w kozi róg i odwracanie kota ogonem to jedna z technik, jaką stosują ludzie pasywno – agresywni.

KIM ONI SĄ?

Pasywno – agresywni (dalej będę posługiwać się skrótem PA) to osoby, które nie umieją wyrażać swojego gniewu i tłumią w sobie agresję, żal i inne negatywne uczucia. Czasami nawet nie zdają sobie sprawy z ich istnienia. Przyczyną jest często dzieciństwo, w którym nie mieli prawa głosu, a ich reakcje były tłumione i karane. Przez to nawet będąc dorosłymi, mogą przerzucać swoje negatywne uczucia na inne osoby, czuć się nierozumiani i pokrzywdzeni. Nie wyrażają jednak tego w sposób otwarty, bo boją się konfrontacji – zostało im wpojone, że ta spotka się z porażką lub karą. Nie nauczyli się korzyści z bycia szczerymi i otwartymi, nie nauczyli się jak być w kontakcie ze swoimi emocjami, czują się niepewni siebie, więc starają się odwrócić od tego uwagę sarkazmem i ciągłą krytyką.
Ta ich przeszłość sprawia, że stosują wobec innych zamaskowane zniewagi, wszystko po to, aby nie można było im nic zarzucić. Teoretycznie wyrażają się w sposób, który można potraktować jako wyraz troski czy dobrą radę, w praktyce – jest to ukryta agresja. Kiedy zauważymy, że ktoś stosuje wobec nas takie zachowanie, nie będzie nam łatwo tego udowodnić – oni mają na to przygotowany szereg wymówek i psychologicznych trików, którymi będą nas próbować zmanipulować.
Zachowania pasywno – agresywne w DSM-IV zostały uznane za zaburzenie osobowości i w celu ich leczenia stosowana jest terapia.”

Źródło: http://www.kroliczekdoswiadczalny.pl/2015/03/pasywno-agresywni-manipulanci.html

Padło także: Ale to Pan nie chce sobie pomóc, i to Pan oczekuje od wszystkich dookoła cudów, że będzie pan prowadził takie życie o jakim marzy ale bez twojego udziału to się nie uda. Pan musi chcieć się zmienić.

2. Wypis/leki

Nie będę dzielił się moim całym przebiegiem choroby tylko to co zaobserwowano 😛

Zwięzłe dane o przebiegu choroby.
…”Przy przyjęciu był zorientowany w pełni, w logicznym kontakcie słownym, w nastroju nieco obniżonym, labilnym emocjonalnie, w napędzie w normie ( :D) objawów wytwórczych nie ujawniał, wypowiadał myśli rezygnacyjne adekwatne co do sytuacji życiowej, negował myśli „s”.

Podczas hospitalizacji pacjent w zachowaniu spokojny, dostosowany, nawiązywał kontakt z innymi pacjentami oraz personelem. Nie ujawniał objawów wytwórczych, nie obserwowano zaburzeń nastroju, negował kategorycznie myśli i tendencje „s”. Deklarował negatywny stosunek wobec rodziny a zwłaszcza matki. Snuł plany na temat podjęcia pracy.

Widoczna w zachowaniu pacjenta znaczna impulsywność, tendencja do obarczania innych osób winą za swoje problemy. Racjonalizuje, nieco wielkościowy w samoocenie, wymagający od rodziny (…), Zgłaszał zaburzenia snu.

Brak wglądu w swoje zachowanie. Uzyskano stabilizację stanu psychicznego mężczyzny. (…) Wypisany w stanie ogólnym stabilnym bez jawnych objawów wytwórczych, bez myśli i tendencji „s”, bez zachowań agresywnych. Wskazana dalsza terapia psychologiczna w trybie ambulatoryjnym.

Zgadzam się ze wszystkim oprócz „Brak wglądu w swoje zachowanie”… Bez jaj 😀
Obecnie biorę 10 escilatopram, 300 depakina i 300 lucetam rano
300 depakina, 25 kwietapina wieczorem.
Według lekarza w razie potrzeby mogę sobie zmieniać dawki ale jak narazie jestem z tych leków bardzo zadowolony.

3. Podsumowanie.

Dobrze się stało, że trafiłem do szpitala. Jestem bardzo zadowolony. Poznałem mnóstwo ciekawych osób. Odzyskałem wiarę, siłę. Przepadano mnie i wiem co mi dolega. Zresetowałem umysł. Wyciszyłem się. Mam plany. Czuję się lepiej fizycznie i psychicznie. Pomogli mi.

Jeżeli masz problem ze sobą zgłoś się do szpitala psychiatrycznego chociażby na 10 dni. Pozwól im się zająć sobą, im naprawdę zależy by pomóc. To ich praca. Nie wytrzymasz trudno ale zawsze jest możliwość wypisu na żądanie.

W szpitalu wydarzyło się mnóstwo śmiesznych sytuacji (przynajmniej dla mnie :D) i nie raz się z tego śmiałem pod nosem chociaż wiem, że to choroba i jest mi wstyd (tylko czasami), że tak postępowałem. Podziwiam pracę pielęgniarzy, lekarzy bo to jest prawdziwy zapierdziel i rozumiem skąd te wszystkie strajki. Są wspaniali.

Niektórzy z nich mimo tylu obowiązków, wykonywali swoją pracę z takim uśmiechem, z taką życzliwością, że jestem po prostu dumny, że są tacy ludzie na tym świecie.

I mimo tego, że zdarzały się sytuacje w których pacjent napluł sanitariuszowi na twarz za nic to ten ze stoickim spokojem wziął pacjenta do lekarza, a przy agresywniejszych zachowaniach na pasy. A do tego po takim zachowaniu jeszcze gonił obok pacjenta i był prawie na każde zawołanie.

Szkoda, że nie miałem okazji podziękować personelowi za pomoc. Trzeba zakasać rękawy i zrobić coś fajnego z życiem.

Podobało mi się również jak lekarka powiedziała mi odnośnie szpitala, życia w szpitalu „ale to nie jest życie, jest pan zdrowy a co mają powiedzieć inni, wszystko zależy od Pana i warto się zastanowić nad sobą” – coś takiego w każdym bądź razie.
A jeszcze tak na koniec tego wpisu. Rozmawiam z lekarzem przy wypisie i pyta się mnie dlaczego nie chce się leczyć na nfz. Mówię, że ze swoich doświadczeń widzę, że lekarzom na nfz mniej zależy niż tym prywatnie ale pani zmienia mój stereotyp na ten temat. Na co odpowiada mi : No dobra, ale bez wazeliny mi tutaj. – Poczułem się jak by mnie ktoś zmieszał z gównem 😮 A mówiłem to z szczerego serca Pani Doktor. Dziękuje jeszcze raz.

 

W poniedziałek idę do pracy (znalazłem ją w 5 godzin po wypisie). Muszę zebrać się w sobie i jakoś sprecyzować swoje plany na przyszłość (nie wiem jak się do tego zabrać) ale wiem, że chcę pomagać innym i myślę nad wolontariatem. Sorki za błędy xd

Udowadniasz, że fachowa pomoc jest nam potrzebna. I optymizm :)

Udowadniasz, że fachowa pomoc jest nam potrzebna. I optymizm 🙂

 

Napisano w Z życia wzięte Tagi:

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*